Wpisy

Przekonam cię do Bitcoina

Przekonam cię do Bitcoina

Chciałbym Ci dziś opowiedzieć historię, która zmieni twoje spojrzenie na Bitcoina.

Być może, wydawałoby się zasłużenie, w kryptowalutach widzisz jedynie nadchodzące widmo upadającej piramidy finansowej. I muszę przyznać Ci rację, drogi czytelniku, że kryptowaluty, z racji swojego związku z pieniądzem, są idealną pożywką na której rozwijają się wszelkiej maści oszuści i inne podłe kreatury. Wykorzystują oni niezwykle skomplikowany charakter kryptowalut, aby sprzedawać marzenia naiwnym inwestorom.

Jednak Bitcoin to coś więcej, niż może wydawać się na pierwszy rzut oka.

Jesteśmy uzależnieni od pieniądza

Yuval Noah Harari w książce „Sapiens”, słusznie zauważa, że każdy z nas jest humanistą. Dlaczego? Gdyż człowiek współczesny, bez względu na wyznawaną przez niego religię bądź wspieraną frakcję polityczną wierzy w humanizm. Wierzy, że każdej ludzkiej istocie przysługuje prawo do szczęścia i wolności. Zanim oburzysz się na myśl o nazwaniu humanistą, rozważ że, od czasów Wielkiej Rewolucji Francuskiej, wpojone nam wszystkim wartości zakładają, że od narodzin człowiek jest specjalny. Pomimo że, darwinizm, osiągnięcia biologii nowożytnej, a także szeroko okrojona eksploracja kosmosu, która uświadomiła nam, że Ziemia stanowi wyjątkowo pospolite miejsce we Wszechświecie, nadal głosy tłumów jak i jednostek, zgodnie twierdzą, że człowiekowi z natury przysługują tak abstrakcyjne prawa, jak na przykład wolność słowa. Natura jednak nie jest nam nic winna.

W czasach w których przyszło nam żyć, wolność jest okropnie złudna.  Życiem człowieka współczesnego zawładną koncept o wiele silniejszy, aniżeli wszystkie religijne czy polityczne mitologie. Opowieść o niespotykanej dotąd mocy. Opowieść o abstrakcyjnej reprezentacji wartości – pieniądzu.

Gdyby spojrzeć na podręcznikową definicję pieniądza, przeczytamy tam, że jest on materialnym lub niematerialnym środkiem płatniczym, który jesteśmy w stanie wymienić na towary lub usługi. Nie jest to jednak prawda. Pieniądz jest czymś o wiele bardziej fundamentalnym. Stanowi reprezentacje naszej pracy. Jest czasem zgromadzonym w postaci monet, a także wyceną naszych zdolności stale dokonywaną przez społeczeństwo.

Od pierwszych lat swojego życia jesteśmy nauczani, że jeśli pragniemy dostać przepyszną gumę balonową z osiedlowego sklepu, poczuć jej balonowy smak w ustach, wpierw musimy zostawić kilka monet na sklepowej ladzie. Dopiero wtedy, uśmiechnięta pani ekspedientka poda nam wymarzoną gumę. W głowie młodego człowieka wytwarza się prosta definicja, która później oddziałuje na całe jego życie – jeżeli czegoś chcesz, musisz najpierw posiadać pieniądze.

Jak jednak, pyta wchodzący w życie człowiek, ma zyskać pieniądze? Nie zbierze ich przecież w ulicznej studzience. Zapytanie kto posiada pieniądze byłoby w takim momencie naturalne. Lecz pójdźmy jeszcze dalej! Do kogo właściwie pieniądze należą?

Do mnie i do ciebie prawda? Przecież mam w swojej kieszeni banknoty, a moje konto bankowe ślicznie błyszczy ostatnią wypłatą.

Przekonam Cię do Bitcoina - muszla kauri

Oddaj mi moje muszle!

Nam Europejczykom, którzy całe swoje życie mają do czynienia z reprezentacją pieniądza w postaci banknotów, bądź liczb zapisanych na naszych kontach bankowych, ciężko jest uwierzyć, że do połowy XX w. w niektórych krajach Afrykańskich jako pieniądza nadal używano muszli.

Wyobraźcie sobie, że jesteście mieszkańcami Wybrzeża Kości Słoniowej. Wasze plemię od wieków wykorzystywało muszelki morskiego stworzenia kauri jako miejscowej waluty. Im piękniejsze i większe były, tym cenniejsze się stawały.

\\

Na Wybrzeżu Kości Słoniowej, jak i wielu innych miejscach, kauri stanowiły idealną wręcz walutę. Jako że, pochodziły od żywego stworzenia, nie można było zebrać ich zbyt wiele, gdyż wtedy moglibyśmy zniszczyć delikatny ekosystem i w efekcie całkowicie pozbawić się potrzebnego wam środka wymiany wartości. A więc ilość waszej waluty regulowana była przez system naturalny. Co więcej, zdobywanie muszli kauri nie było wcale takie łatwe.

Człowiek dzielny lub głupi na tyle, aby zanurzać się na wiele godzin w nieprzeniknione wody oceanu, oddalając się jednocześnie od bezpiecznych terenów, w celu zdobycia dodatkowych jednostek waluty, wiele ryzykował. Oznacza to, że jeżeli chcieliśmy zwiększyć ilość pieniądza, nie tylko potrzebny był czas i wysiłek, lecz również męstwo, a w samą czynność, nazwijmy to „produkcji” pieniądza, wplątane było ryzyko. Poszukiwacz kauri mógł bowiem przypłać za swoje działania życiem.

Naturalny cykl rozmnażania się i rozrostu kauri, jak również ryzyko wiążące się z pozyskaniem muszli które ograniczało ilość pieniądza i trzymało w ryzach ogólną ilość waluty, sprawiały, że niemożliwe było wystąpienie nadmiernej inflacji.

Możemy jedynie zgadywać, że przez procesy takie jak gubienie muszli, czy samoistne niszczenie, nawet w okresach silnego połowu kauri, inflacja nie mogła przekraczać 1-3% rocznie. Zapewne zdarzały się również okresy deflacji, wynikające z czynników naturalnych, jak na przykład dłuższy, niż zwykle, czas w którym ocean pozostawał wzburzony, a wody przybrzeżne odcinały dostęp do miejsc połowu kauri.

Będąc uzbrojonym w taką wiedzę, nie dziwi fakt, że naturalne czynniki wpływające na utrzymanie wartości kauri, sprawiły, że były one tak dobrze działającym pieniądzem. Muszle wykorzystywano jako walutę we wszystkich miejscach na Ziemi, gdzie pojawiały się bardziej zaawansowane osady ludzkie. Pozostałości handlu muszlami, znaleźć możemy w Afryce, Ameryce Południowej, a także całej Azji. Było to zjawisko tak silne, że z muszli jako waluty zrezygnowano w Indiach dopiero w 1805 roku (zakaz wprowadził rząd Imperium Brytyjskiego, co w konsekwencji doprowadziło do wybuchu krwawych powstań 13 lat później). Jeszcze do połowy XX wieku w Afryce, muszli kauri używano jako pełnoprawnego pieniądza.

\\

Wróćmy w tym miejscu do naszej opowieści.

Pokolenia mijały, a wy, dumni z tradycji przodków, używaliście muszli do wymiany przeróżnych towarów między innymi grupami tubylców.  Wraz z rodziną i bliskimi wiedliście szczęśliwe i spokojne życie, oparte na odwiecznej harmonii, między naturą , a ludźmi.

Jednak pewnego razu wasz spokój zostaje całkowicie zburzony. Setki lat plemiennej tradycji, przekazywanej dzieciom przez rodziców w formie opowieści i przyzwyczajeń, zostają wam odebrane.

Do wybrzeża nieopodal wioski w której zamieszkujecie, dopływa niezwykła łódź. Wtedy jeszcze nie wiecie, że wspaniałe białe żagle powiewające dumnie na silnym oceanicznym wietrze, oznaczają, że nieznajomy ci podróżnik, przypłynął aż zza bezkresnych wód, z państwa nazywanego w obcym wam języku Brytanią.

Pomimo że, słowa nieznajomego są dla was niezrozumiałe, a on sam jest w tym miejscu gościem, od razu dostrzegacie podniesiony przez niego worek wypełniony po brzegi lśniącymi muszlami kauri. Są to piękne okazy, długie i pełne wyjątkowych kształtów oraz kolorów na swojej powierzchni.

Choć obcy język przybysza jest dla was całkowicie niezrozumiały, z pewnością zrozumieliście znany ludziom od wieków język handlu oraz jego gest – w zamian za muszle nieznajomy pragnie otrzymać od was lokalne towary. Wiedząc jak wielką wartość mają owe muszli, z ogromną chęcią i zapałem wręczacie białemu człowiekowi swoje owoce, egzotyczne zwierzęta, surowce, przyprawy, materiały.

Mijają miesiące, w czasie których galery handlowe raz po raz dobijają do brzegów nieopodal waszej wioski. Całe plemię zostało zaangażowane w pracę polegającą na zbieraniu i wytwarzaniu towarów dla przybysza zza mórz. Kiedy już są gotowe, zanosicie je na statek, w zamian za co otrzymujecie piękniejsze niż wcześniej muszle kauri. Wasz zapas waluty rośnie każdego dnia, a wy już myślicie jak wspaniałą przyszłość zapewni to waszemu plemieniu. Wewnątrz wioski zorganizowaliście nawet, strzeżony dzień i noc, dół w którym bezpiecznie przechowujecie wszystkie z otrzymanych muszli.

Pewnego razu, jeden z was, mając chwilowo dosyć wymiany handlowej, wybiera się na tradycyjne połów kauri w niedalekiej zatoczce. Po nastaniu zmierzchu powraca jednak z pustymi rękoma – pomimo dużej odwagi i nurkowania niezwykle głęboko, nie udało mu się znaleźć żadnych kauri.

Nie zwracacie jednak na ową rzecz zbyt wielkiej uwagi. W końcu muszle kauri możecie w każdej chwili otrzymać od ludzi zza morza. Pracujecie więc ciężko dniem i nocą, aby zbierać egzotyczne owoce i łapać zwierzęta którymi zainteresowany jest biały człowiek. Część z was ginie w tych wysiłkach, gdyż polowania stają się coraz bardziej niebezpieczne. W celu złapania zwierząt, pozyskania surowców i owoców, musicie zapuszczać się dalej i dalej od rodzimego plemienia, na groźne i niezbadane tereny, przed którymi ostrzegali was pradziadowie opowiadający swoje historie w blasku nocnych ognisk.

Nieubłaganie jednak, pomimo waszych wysiłków, nie jesteście w stanie oszukać naturalnych cyklów życia i rozrostu. Z każdym dniem wasze plemię zdobywa mniej towarów na wymianę. Nieznajomi z pięknych galer, zaczynają więc dawać wam więcej muszel kauri, w zamian za mniej towarów. Jednocześnie, kolejne tradycyjne wyprawy na kauri kończą się niepowodzeniem, nigdzie nie jesteście w stanie znaleźć żywych stworzonek. Jakby kompletnie wyginęły.

Jednak tajemniczy Brytyjczycy nadal muszelki mają. Z każdym rokiem są one co prawda mniejsze i nie przypominają już pięknem muszli które pamiętacie z początków wymiany handlowej między waszymi grupami, jednak znając ich wartość, wiedząc, że od setek jak nie tysięcy lat wasi ludzie wykorzystywali kauri jako waluty, z chęcią wymieniacie swoje towary na nie. Stos muszel w wiosce osiągnął już takie rozmiary, że zbudowaliście dla nich specjalne pomieszczenie niedaleko chaty wodza. Jednak stos, upodobnił się raczej do góry szarych kamieni, aniżeli pięknych kolorowych muszli które widzieliście lata temu. Coś strasznego musi się dziać z samym gatunkiem kauri, lecz nie jesteście w stanie tego dostrzec.

Przekonam Cię do Bitcoina - Afryka

W końcu, pewnego dnia biały człowiek nie przypływa. Nie pojawia się również następnego. I dwa cykle księżyca później. Czy bezkresne wody pochłonęły jego statek? Nie zastanawiając się nad tym wiele, wasze puste brzuchy zaprowadzają całe plemię na pobliskie tereny łowne. Krótka wyprawa pokazuje jednak, że zwierzęta zniknęły. Nie pozostały po nich nawet najmniejsze ślady. Brakuje również owoców, stanowiących od pokoleń podstawę waszej diety.

W rosnącej desperacji sięgacie więc do stosu muszli kauri widniejącego w wiosce. Ostrożnie składujecie muszle i przygotowujecie je do transportu. Niewielka grupa, gdyż reszta pozostała w wiosce pilnując kauri, wyrusza do pobliskiej wioski w celu sprzedaży muszel i wymiany ich na pożywienie. Jak wielkie jest wasze zdziwienie, kiedy okazuje się, że pośrodku wioski widnieje stos tych samych muszel. Również strzeżony przez połowę wygłodniałych członków plemienia, którzy przeżyli. Krótka rozmowa z wodzem, uświadamia wam, że oni również nie mogą zdobyć jedzenia. Co więcej, wszelkie tradycyjne wyprawy po kauri okazują się nieskuteczne. Kauri jakby wymarły.

Nie ma również towarów na które moglibyście wymienić otrzymanego wcześniej od białego człowieka muszle. Przez setki lat żyjąc w harmonii z naturą muszle stanowiły dla was podstawę wartości. Dziś, stały się bezwartościowe, bezużyteczne.

Jakież jest wasze zaskoczenie, kiedy stojąc na plaży nieopodal wioski dostrzegacie na horyzoncie te same, cudowne białe żagle, spokojnie powiewające na ciepłym wietrze. Kiedy statek przybija do brzegu, biały człowiek tym razem nie trzyma w swoich dłoniach worku z muszlami kauri. Tym razem, wydawałoby się kompletnie bezinteresownie, wręcz w wasze zniszczone pracą dłonie, lśniący przedmiot. Jego blask przypomina wam mętne już wspomnienia dawnego blasku muszli kauri. Drobiazg jest jednak mniejszy, lecz zarazem znacznie cięższy. Dmuchnięciem zsypujecie z niego kurz. Waszym oczom ukazuje się napis, całkowicie dla was jednak niezrozumiały.

Spoglądacie na widniejącą w słońcu sylwetkę żeglarza. Na jego twarzy widnieje mroczny grymas, będący czymś między uśmiechem, a groźbą. Dopiero wasze dzieci i dzieci ich dzieci, miały zrozumieć co ten tajemniczy grymas oznaczał.

Napis widniejący na monecie głosił – jeden funt szterling. Rozpoczęła się Brytyjska okupacja Afryki.

Pieniądz, którym posługiwały się od tego momentu plemiona, miał na wieki pozostać pod kontrolą i panowaniem Imperium. Pozbawiając muszle kauri swojej wartości, Brytyjczycy nie tylko fizycznie zawładnęli mieszkańcami Afryki, lecz również zrobili to na poziomie ich psychiki. Od teraz, fundamentalna reprezentacja wartości, czasu i pracy każdego tubylca, miała być związana z Imperium Brytyjskim.

Zrzucenie kajdan opresji

Opowieść pozostaje jedynie opowieścią, jednak każdy z nas może dostrzec w niej ziarno prawdy. Być może bajania o potężnym systemie finansowym który uniezależnił człowieka od siebie to tylko fanaberie pokręconych jednostek. Ciężko jest niemniej nie zauważyć pewnych schematów w życiu normalnego człowieka. Smutną prawdą jest, że większość z nas całe swoje życie, choćby robili to nieświadomie, spędza na pogoni za pieniądzem, który nie jest i nigdy nie będzie nasz. Edukujemy się, aby zdobyć w przyszłości dobrą pracę, nie żeby stać się dobrym człowiekiem. Świetna praca i wiążące się z nią pieniądze mają zapewnić nam utrzymanie, swobodę i bezpieczeństwo.

Tymczasem bezpieczeństwo oparte o pieniądz nie jest bezpieczeństwem stabilnym. Jak pokazał globalny kryzys z roku 2008, jak i potężne załamania gospodarcze lat poprzednich, mamy duży problem. Statystyczny mieszkaniec Europy lub Ameryki Północnej ucierpiał z powodu kryzysu niewiele. Być może stracił majątek. Jednak żyje. Nie zabrakło mu jedzenia, ani schronienia. Nie wszyscy jednak mieli takie samo szczęście. System finansowy budowany od lat na chciwości, bez zastanowienia, pozbawił życia wielu obywateli krajów trzeciego świata.

Nawet jeśli ci ludzie pozostają nam obojętni i nie dostrzegamy w tym nic złego, zadbajmy chociaż o własną wolność. Nie może istnieć system humanistycznych wartości w którego wszyscy tak naturalnie wierzymy, bez wolności pieniężnej.

Głupstwem byłoby twierdzenie, że możemy z dnia na dzień uniezależnić się od złotówek, euro czy jakiejkolwiek lokalnej waluty. Doceńmy jednak, że Bitcoin dał na alternatywę. Potężne narzędzie wolnościowe, z którego być może, pewnego dnia będziemy zmuszeni skorzystać.

A gdy ten dzień nadejdzie, powiedzmy w myślach ciche „dziękuje” Satoshiemu Nakamoto, twórcy Bitcoina – kimkolwiek on jest.

 

Chciałbym was również serdecznie zaprosić na mojego bloga: Ambrosus Polska – znajdziecie na nim więcej tekstów mojego autorstwa. Szerzmy idee kryptowalut, nie bójmy się wykorzystać potencjał który nam dają.

 

Jeżeli zainteresowany jesteś pierwszymi z form pieniądza, w tym wykorzystaniem muszli kauri do tego celu, zapraszam Cię do przypisów z których korzystałem pisząć ten tekst:

https://nakamotoinstitute.org/shelling-out/

https://en.wikipedia.org/wiki/Shell_money

https://en.wikipedia.org/wiki/Monetaria_moneta#As_money

Res Krypto Publica - co państwa mogą mieć z kryptowalut

Res Krypto Publica - co państwa mogą mieć z kryptowalut

Nie wszystko musi być takie szare. Kiedy większość Polaków spoglądając na kryptowaluty, widzi kolejną to piramidę finansową, bądź tradycyjny schemat do wyłudzania pieniędzy (co łatwo można dostrzec czytając komentarze zamieszczone w sieci, na popularnych portalach informacyjnych, przez zwykłych użytkowników, pod tematami związanymi z kryptowalutami), istnieje również garstka, mała liczba ludzi, których w przyszłości historycy w swoich opasłych tomach nazwą pionierami, grupa wolnomyślicieli, futurystów, którzy w krypto widzą coś więcej. Którzy spoglądają oczyma wyobraźni widząc utopijny system wolności finansowej i osobistej, system w którym to jednostce przyznana została władza nad własnym losem. Ludzi, którzy, gdy już raz zachłyśnięci poznali słodki smak wolności, z pogardą spoglądają na rosnącą inwigilacje, zależność finansową od wielkich podmiotów finansowych cieszących się zaakceptowanym przez wszystkich monopolem na tak podstawową i ważną rzecz – pieniądze. Wiele lat temu zniesiono niewolnictwo, lecz zakuto nas później w inne kajdany, o wiele gorsze, bo zniewalające nas na całe życie. Niestety, jak kusząca nie byłaby utopijna wizja wolności, nie jest ona możliwa do spełnienia, i nigdy zapewne nie będzie. Lecz nie widzę powodu, by dlatego usiąść i płakać. Być może niegdyś spotkamy poetę, który opisze dumne i pełne marzeń oraz chwały wizje tych, co nie bali spojrzeć dalej niż na dzień dzisiejszy, nie bali się śnić o byciu wolnym, finansowo i społecznie. Być może jednak spojrzą na nas, jak na naiwnych głupców, z pobłażaniem wnioskując o idiotyczności i nieralności naszych pragnień. Nie zważając na to co będzie, powinniśmy walczyć. Walczyć jednak w sposób mądry, realny. Marzyć wielce, lecz bacząc na możliwości.

W naszych wizjach państwo zazwyczaj postrzegane jest jako ten zły. I nie ma co się dziwić, nigdy w niczym nam nie pomogło, utrudniając za to jak tylko się da, nie wprowadzając żadnych regulacji, lecz karając za brak przestrzegania ich (swoisty paradoks, takie paradoksy jak zachowanie czarnych dziur wymiękają przy Polsce). Gdy politycy i świat finansów dostrzega jedynie zagrożenia i oszustwa kryptowalut, chciałbym Wam dzisiaj zaprezentować jakie korzyści może czerpać państwo i obywatele z czynnej i mądrej adaptacji tej niezwykłej technologii.

Spis treści:

  1. Pieniądz nieznający granic

  2. Futuryści i pionierzy

  3. Nowoczesne kopalnie złota – nie węgiel lecz Bitcoiny kopać!

  4. Technopolie – nowe Doliny Krzemowe środkowej Europy

  5. Spojrzeć dalej niż w dzień następny…

Res Krypto Publica - co państwa mogą mieć z kryptowalut

Pieniądz nieznający granic

Jeżeli mielibyśmy zrobić listę i wymienić jedne z najważniejszych osiągnięć myśli technicznej, innowacji i zaradności naszego gatunku, które przyczyniły się do tak ogromnego tempa rozwoju cywilizacyjnego ostatnich tysiącleci, to jednym z tych wynalazków na pewno byłby pieniądz.

Nie tylko doprowadził on do prostoty wymiany towarów między ludźmi, która wcześniej odbywała się na zasadzie barteru, lecz co ważniejsze, otworzył, jedno z pierwszych w historii, okno innowacji i możliwości. Powstała bardzo prosta i potężna idea, w następstwie której zaszły potężne zmiany gospodarczo-polityczne pierwszych państw, pieniądz stworzył fundamenty pod przyszłe imperia, sprawny system kredytowy, zredefiniował nasze pojęcie zaufania, wartości. Kluczowe są prostota i możliwości, które wniosło wynalezienie pieniądza. Żołnierzy naprawdę łatwiej opłacać było monetami z podobizną cesarza, aniżeli kozami i zbożem.

Pieniądz stworzył system, któremu ludzi mogli ufać. Mieli, mniejszą bądź większą pewność w zależności od okresu w historii, że moneta spoczywająca w ich dłoniach niesie w sobie zaufanie i pragnienie. Pragnienie posiadania jej przez innych obywateli, członków danej społeczności. Mieli pewność, że jeśli sprzedadzą płaty wygarbowanej skóry, w zamian otrzymawszy monety, to będą mogli je wymienić na zboże u rolnika, który również pragnie posiadać pieniądze. Można by tak wymieniać do rana, jednak pewnością jest, że pieniądz był jednym z najważniejszych wynalazków w historii.

Lecz jak wszystko na świecie, on również podatny jest zmianom. System finansowy opierał się nim wiele stuleci. Z czasem, gdy Banki Centralne postanowiły stworzyć nowego rodzaju pieniądz, pozbawiony parytetu złota, a więc i realnej wartości – odtąd jedyna wartość oparta jest na wierze w instytucje kierujące naszą światową ekonomią (pozwoliło to na nieopamiętany dodruk nowych pieniędzy, przez co cała gospodarka podatna jest na kryzysy finansowe). Jednak wraz z odpaleniem pierwszych wersji protokołów Bitcoina, pieniądz zyskał nowy charakter, nastąpiła długooczekiwana ewolucja. Pamiętajcie, że gdy już pojawi się mutacja lepiej adaptująca coś do środowiska – bardzo szybko się rozprzestrzenia i w efekcie wygrywa.

Powstał pieniądz nie znający barier, granic, ograniczeń wynikających z dnia i nocy, aktualnej sytuacji politycznej, wojny, pokoju, barier językowych, etnicznych, prawnych. Waluta pozbywająca się wszystkich ograniczeń, które tak chętnie sobie narzucaliśmy przez tysiąclecia. Pierwsza w historii ludzkości waluta światowa. Międzynarodowa na miarę postępującej globalizacji.

Nie bądźmy jednak naiwni, państwa nie oddadzą swojej władzy monetarnej. Jakie jednak korzyści mogą one mieć z rozsądnego wdrożenia kryptowalut?

Finansowanie nowopowstałych projektów nigdy wcześniej nie było tak proste. Dziś za pomocą ICO (system finansowania poprzez sprzedaż tokenów opartych na kryptografii) nowe inicjatywy mogą w bardzo prosty i szybki sposób zyskać finansowanie od tysięcy inwestorów z całego świata. Państwo nie musi wykładać, ani złotówki w celu rozwijania innowacyjnych technologii, bądź systemów. Tuż za drzwiami czeka gigantyczny kapitał 7 miliardów ludzi, który tylko szuka dobrych projektów z nowoczesnych branży (a tą na pewno są kryptowaluty).

Dobre i proste regulacje zawsze przyciągną inwestorów, a inwestycje ICO nie znają granic. Są to potencjalne setki milionów dolarów rocznie włożone w Polską gospodarkę, w Polskie biznesy, w Polskich pracowników – bez większego zaangażowania państwa i jego udziału. Nikt z rządu nie musi nawet myśleć o skomplikowanych i ryzykowanych inwestycjach, bądź uszczuplaniu budżetu innym resortom – wystarczą jasne i zachęcające regulacje prawne dla kryptowalut, a pieniądze same do nas przyjdą! Dla inwestorów z np. Japonii, nie będzie różnicy jaką politykę prowadzą obecnie oba rządy między sobą, jakie są ich stosunki – jeśli Polski projekt będzie dobry to Japończyk z wielką chęcią w niego zainwestuje. Na dodatek powie kolegom, aby uczynili to samo!

Będąc leniwymi w kwestii dobrych i uczciwych regulacji politycy tracą dla Polski krótko i długoterminowo. Traci potencjalne setki milionów dolarów rocznie na rozwój Polskich biznesów.

Res Krypto Publica - co państwa mogą mieć z kryptowalut

Futuryści i pionierzy

Możliwe, że niewiele osób spoza społeczności kryptowalut wie, że jako Polacy jesteśmy jednymi z pionierów w tej dziedzinie. Wielu z nas dowiedziało się o kryptowalutach bardzo wcześnie, to oni tworzyli pierwsze poradniki odnośnie wykopywania kryptowalut (o czym później), to u nas kształtowały się pierwsze społeczności zajmujące się tą tematyką, to my – Polacy, jako jedni z pierwszych zaczęliśmy pracować nad technologią i jej udoskonaleniem. Nie mówiąc już o tym, że pomimo nieprzychylności rządu i zerowej pomocy (o którą nikt nie prosi) dostarczamy bardzo dużo obrotów na giełdach kryptowalut. W Polsce działa aktywnie duża społeczność młodych i głodnych wiedzy inwestorów i traderów, często bardzo dobrze sobie radzących, pomimo braku wcześniejszego wykształcenia w dziedzinie finansów. Może to nasza Polska zaradność, jednak samo wejście w świat kryptowalut, co poznałem na własnej skórze, wymaga od ludzi bardzo dużej ilości nowej wiedzy, z wielu dziedzin nauki: matematyki, informatyki, kryptografii, finansów, psychologii, politologii, historii, socjologii i wiele więcej. W rok, osoba czynnie zaangażowana w kryptowaluty, potrafi nauczyć się więcej, niż przez kilka lat normalnego kształcenia. I to w dodatku wszystko z własnej woli i chęci! Bez zmuszania przez zmęczonych na młodzież nauczycieli!

Rozwijanie technologii kryptowalut, co potwierdzają światowe media, bardzo przyciąga młodych, obiecujących, bardzo utalentowanych ludzi z całego świata. Czasem kryptowaluty i blockchain, okazują się nawet bardziej atrakcyjne, aniżeli sztuczna inteligencja czy inne nowoczesne technologie. Są to tysiące potężnych umysłów, szukających dogodnych warunków dla pracy w nowej, niewiele zbadanej i niezwykle szybko się rozwijającej, dziedzinie. W Polsce, mającej duży problem z emigracją młodych i wykształconych, powinniśmy jeszcze bardziej podejmować takie działania.

Kryptowaluty i blockchain są jedną z najbardziej obiecujących dziedzin rozwoju technologicznego. Zamiast za kilka lat otrząsnąć się z zaskoczenia, że nagle, również w niej jesteśmy daleko za innymi krajami, pomimo posiadania mnóstwa entuzjastów i ekspertów, od początku państwo powinno ją rozwijać i wspierać. A chociaż nie niszczyć. Wszystko jest na wyciągnięcie dłoni. Nie potrzeba wydawać milionów z budżetu państwa na zagranicznych specjalistów, nie potrzeba szkoleń, kursów, wykładów na uniwersytetach, a później żmudnych lat pracy, aby takich ekspertów w Polsce wykształcić – bo oni już tu są! Nie skorzystanie z takiej okazji, to jak stwierdzenie, że nie będziemy wydobywać gigantycznych złóż ropy, bo nam się nie chce. To się po prostu opłaca. A co się opłaca, co można zrobić bez większych wydatków, powinno być nadzwyczaj interesujące dla państwa.

Nie węgiel, a Bitcoiny kopać

Kolejna kwestia dotyczy tzw. kopania (miningu) – dysponując odpowiednią mocą obliczeniową, nasz sprzęt, np. karty graficzne, dzięki odpowiednim algorytmom, zaprzęgamy do rozwiązywania skomplikowanych procesów matematycznych w sieci. Wykonujemy pewną pracę, obsługujemy sieć i zabezpieczamy w ten sposób system np. sieć Bitcoina i w nagrodę otrzymujemy jednostki kryptowalut.

I znów dziedzina w którą państwo nie musi inwestować ani grosza, a rozwija się bardzo dobrze, napędzając bogacenie się Polaków, biznes, tworząc miejsca pracy (chociażby powstają firmy świadczące usługi w kopaniu oraz montowaniu sprzętu itd.). Podnosi się również wiedza technologiczna Polaków. Nie jest to tania zabawa, mimo tego Polacy inwestują w nią naprawdę dużo. Wszystkie te zarobione pieniądze, nie dość, że zostaną później wydane w większości w naszym kraju i wielokrotnie opodatkowane, to jeszcze pochodzą w całości z prywatnych oszczędności obywateli, nie dotacji czy zagranicznego kapitału.

Czasem można również usłyszeć o dużej energii niepotrzebnie wydatkowanej na cele górnictwa kryptowalut. Rozwój technologii wydobywczej napędza również rozwój technologii pozyskiwania energii, w coraz to lepszy, czystszy i wydajniejszy sposób, gdyż im tańszy prąd tym bardziej wydajne kopanie. Możemy sobie wyobrazić sytuację, w której wielkie konglomeraty wydobywcze kryptowalut (działające na terenie naszego kraju, płacące podatki do Skarbu Państwa, możliwe później do przeznaczenia na badania naukowe, edukacje, przedszkola itd.) wykorzystują do zasilania w pełni zieloną energię. Znów, państwo nie wydaje ani złotówki, a rozwijają się dwie potężne gałęzie technologiczne + podatki.

Dziś wielki odsetek ludzi pracuje w pracach, których przed powstaniem internetu nawet sobie nie wyobrażano. Tak samo mogłoby być z kryptowalutami. Polska szybko zamieniałaby się w główny ośrodek nowej technologii w Europie Środkowej, tworząc tysiące miejsc pracy dla wszystkich obywateli.

Res Krypto Publica - co państwa mogą mieć z kryptowalut

Technopolie

Stworzenie prostych, dobrych i preferencyjnych podstaw prawnych dla rozwoju przemysłu i technologii kryptowalut w naszym kraju, przyciągnęłoby mnóstwo zagranicznego kapitału, chętnego do działania w naszym kraju (i płacenia podatków). Mogłyby powstać specjalne strefy ekonomiczne, w obszarze których rozwijałyby się firmy związane z kryptowalutami. Mówimy tutaj o potencjalnych setkach milionów dolarów w inwestycjach, w całym kraju!

Jak pokazuje ostatni przypadek – Malta, niewielka wyspa Morza Śródziemnego, już niedługo może zmienić się w Dolinę Krzemową dla kryptowalut. Rozsądne regulacje i ciepłe przyjęcie ze strony rządu Malty, zaowocowały przeniesieniem się tam największej giełdy świata – Binance (której dzienny obrót wynosi 1/4 PKB Malty, a kwartalny przychód sięgnął prawie 500 milionów dolarów – a należy pamiętać, że Binance działa dopiero ponad pół roku!). Inne projekty, dysponujące obecnie ogromnym kapitałem, który tylko będzie się zwiększał, już zapowiedziały założenie swoich siedzib na Malcie. Są to tysiące pracowników, wynajmujących mieszkania, jedzących w maltańskich restauracjach, kupujących w maltańskich sklepach, płacących podatki. Jeśli rozwinie się tam przemysł kryptowalut, zyskają również inny, jak chociażby nieruchomości czy turystyka. Malta już niedługo znana będzie jako raj do prowadzenia biznesu związanego z kryptowalutami, miliardy dolarów, szukające takich miejsc, napłynął do budżetu Malty.

W Polsce również mogłyby powstać strefy-akceleratory technologii blockchainu. Idealnym przykładem jest Dubaj, miasto które dzięki świetnemu uporządkowaniu prawnemu z profitami dla prowadzeniu biznesu, stał się miastem-potęgą gospodarczą, znaną na cały świat.

Spojrzeć dalej niż w dzień następny…

Jednak to wszystko wymaga odwagi. Wymaga otwartości umysłu, zdecydowania, przedłożenia dobra obywateli i kraju nad cele i maluczkie pragnienia polityczne. Wymaga ciężkiej pracy, zaangażowania i wyjścia naprzeciw zaradnym Polakom, którzy chcieliby tworzyć taką przyszłość. Wymaga jasnych regulacji prawnych. Wymaga spojrzenia długofalowego, działań przewidzianych na lata do przodu, działań których efekt możemy zobaczyć dopiero za dekadę. Wymaga wreszcie silnego lidera, niebojącego się takich działań przedsięwziąć. Niestety, do czasu jego znalezienia, możemy jedynie patrzeć i podziwiać jak świat idzie do przodu, jak wznosi swe skrzydła i powoli odlatuje, wraz z setkami tysięcy migrujących młodych Polaków, pragnących być częścią tego nowego, niesamowitego świata.

Choć większości ludzi wyraz NEO może kojarzyć się jedynie z bohaterem kultowego Matrixa, jest to również jedna z najbardziej obiecujących kryptowalut świata. Nazywane Ethereum Chin, szeroko nieraz wychwalane, innym razem zaś krytykowane, Neo w ciągu samego 2017 roku urosło (w momencie pisania tego artykułu) o 200 tysięcy procent! Oh tak, nie jest to błąd. Co więc sprawiło, że NEO spotkał tak gigantyczny wzrost wartości? Czy był on zasłużony?

Chiny, niegdyś w całości składające się z osad rolniczych, dziś mogą pochwalić się mianem jednego z największych imperów świata. Nic więc dziwnego, że, gdy tylko pojawił się Bitcoin, Chińczycy zostali jednymi z prekursorów technologii blockchain.

W Chinach również narodziło się NEO. Mamy rok 2014, Da Hongfei wraz z Erikiem Zhangem zakładają w Szanghaju firmę pod enigmatyczną nazwą Onchain. Szybko staje się ona prominentną firmą rozwijającą nowoczesne technologie finansowe, a dwa lata później umieszczona zostaje na liście 50 najlepszych spółek FinTech w Chinach.

Pomysł na projekt non-profit, jakim jest NEO, który tworzony będzie dla społeczności, przez społeczność, rozwijający technologię blockchainu, znaną z Bitcoina, a także tożsamości cyfrowej i dóbr cyfrowych, pojawił się w głowach Da Hongfei’a i Erika już w 2014 roku, wraz z założeniem Onchain’u.

NEO - Inteligentna ekonomia

Z czasem wizja skrystalizowała się i nabrała rozmachu. Projekt początkowo obrał nazwę Antshares, by później w sierpniu 2017 roku wyewoulować w NEO. Plany były ogromne. NEO miało być fundamentem pod nowy rodzaj gospodarki i funkcjonowania firm, miast, a nawet państw. Miało być czymś, co nazwano Smart Economy. Łącząc technologię blockchainu, cyfrowych tożsamości i wiele więcej, aspirowało do stania się potęgą przyszłości.

Neo zostało ufundowane w ramach dwóch sprzedaży. W czasie pierwszej mającej miejsce w 2015 w październiku inwestorzy kupili 17.5 miliona NEO, razem płacąc 550 tysięcy dolarów. Następna sprzedaż, pozostałych 22.5 milionów tokenów, przyniosła 4.5 miliona dolarów na rozwój projektu.

Nikt z inwestorów, nie spodziewał się, jak szybki i daleki będzie postęp NEO w następnych latach.

NEO - Inteligentna ekonomia

NEO – Inteligentna ekonomia – oparte jest i rozwijane na trzech głównych filarach

1. Dobra cyfrowe

2. Inteligentne kontrakty (technologia znana przede wszystkim z Ethereum)

3. Tożsamość cyfrowa

Obecnie najbardziej rozwinięta została technologia i zastosowanie smart contractów, jednak ekosystem NEO rośnie z dnia na dzień, już niedługo możemy więc zapewne spodziewać się realnego zastosowania również dwóch innych główych aspektów NEO.

Neo, zamiast standardowego systemu Proof of Work/Stake, używa Delegated Byzantine Fault Tolerance, który pozwala sieci na rozwiązanie problemu Generałów bizantyjskich i utworzyć zgodę wśród użytkowników sieci nawet jeśli niektóre ogniwa (node) nie działają prawidłowo, bądź są poza siecią.

Co tak naprawdę wyróżnia NEO? Oprócz funkcjonalności i ciągle szeroko rozwijanego zastosowania (w którego rozwoju uczestniczy duża, międzynarodowa społeczność, przykładem niech będzie użycie NEO do wysyłania niemalże darmowych, całkowicie zaszyfrowanych wiadomości między uczestnikami, w sieci) główną zaletą NEO jest możliwość wykorzystywania kilku języków programowania – C#, VB.Net, F#, Java, Kotlin. W przypadku Ethereum mamy do czynienia z tylko jednym językiem: Solidity, którego deweloperzy muszą się specjalnie nauczyć przed jakimkolwiek programowaniem w sieci Ethereum.

Ekosystem NEO posiada dwa różne tokeny (oba wymienialne na wielu giełdach):

NEO – oprócz oczywiście wartości spekulacyjnej, zyskujemy ,,głos” w całej sieci NEO. Coś jak akcja. Oczywiście realny głos decyzyjny mamy jedynie w przypadku posiadania gigantycznych ilości NEO.

Jeśli umieścimy NEO na dedykowanym portfelu od twórców (Neon, Neo gui) lub na giełdzie Binance lub Kucoin, generuje ono GAS. Jedno NEO wygeneruje 1 Gas w ciągu 22 lat!

GAS – przy pomocy GAS płacisz opłaty w sieci NEO (za transkacje, za moc obliczeniową wykorzystaną do smart contractu), oraz opłacasz wszystkie projekty, które w przyszłości będą tworzone w tejże sieci (jeszcze nie wprowadzone). GAS służy również do deponowania smart contractów w głównej sieci NEO.

Tak więc to, wbrew powszechnej opinii, to GAS jest tokenem użytecznościowym, podczas gdy NEO docelowo ma mniejszą wartość w sieci.

Wysyłanie i odbieranie transakcji na blockchainie NEO jest aktualnie darmowe, jednak z czasem zostanie to zamienione w małe opłaty, płacone przez użytkownikó w GAS. Token NEO jest niepodzielny, minimalna jednostka którą możemy wysłać to 1. Natomiast GAS jest podzielny do dziesięcio milionowej części po przecinku. I to właśnie nim, docelowo ma być płacone za wszystko w bogatym ekosystemie NEO (za inteligentne kontrakty, tożsamość cyfrową, dobra wirtualne itd.).

Ciekawostka: NEO i GAS to jedyne tokeny których wysłanie i odbieranie na Binance jest darmowe!

Ile transakcji na sekundę potrafi przetworzyć blockchain NEO? Aż 10.000! (teoretycznie, rzeczywista ilość to około 1000, nadal jest to niesamowicie szybki blockchain). Ethereum dla porównania daje możliwość na wysłanie jedynie ok. 15 transakcji w ciągu sekundy.

Wspomniałem o tym, że NEO jest naprawdę dużym i bogatym ekosystemem? Spójrzcie na poniższą grafikę! A to dopiero początek, w planach są kolejne dziesiątki projektów, rozwijane, zarówno przez społeczność, jak i deweloperów.

 

NEO - Inteligentna ekonomia

Oprócz wielkiej społeczności międzynarodowej, NEO tworzą również cztery zespoły deweloperów:

  • Główna drużyna deweloperska z ramienia Da Hongfeia
  • międzynarodowa społeczność programistów City of Zion
  • chińska drużyna NEL

Przyglądając się NEO od kilku miesięcy, zauważyłem, że fundamentalnie, projekt prowadzony jest w niezwykle efektywny sposób. W czasie, gdy spora część systemów rozwijana jest, nazwijmy to ,,pompatycznie” (pojawia się wielki news, cena rośnie, spekulanci tracą bądź zyskują, po czym przychodzi stagnacja, często na miesiące), deweloperzy NEO starają się budować silne fundamenty.

Drobnymi krokami (które i tak w porównaniu do newsów innych projektów są duże) tworzą solidną bazę, podejmowanych jest wiele działań zgoła niewielkich, przedstawiciele jeżdżą po całym świecie reprezentując projekt i oswajając publikę z NEO (niczym misjonarze), prowadzi się wiele rozmów zakulisowych, negocjowane są kontrakty i umowy, bardzo mocno angażuje się społeczność (projekty City of Zion).

Jak wszyscy wiemy, na stabilnych fundamentach można dopiero tworzyć coś naprawdę wielkiego, huczne zapowiedzi przynoszą jedynie efekt krótkoterminowy. Przy NEO zdecydowanie widać, że deweloperzy dbający o rozwój, myślą sięgają nieco dalej, aniżeli w kategorii dzień-tydzień.

Zachęcam wszystkich do własnej eksploracji całości ekosystemu NEO i do zaangażowania się w społeczność (szczególnie aktywną na reddicie i Discordzie) lub tworzenie własnych rozwiązań opartych o ich blockchain. Kto wie, czy nie piszę dziś tych słów o powstającej potędze na miarę Google czy Amazon’u.

stokarz

iconMatka wszystkich blockchainów, ogniwo spajające całą sieć w jeden organizm. Wielki ekosystem, który pozwoli na komunikację między sobą w całej sieci różnych blockchainów poprzez jeden zunifikowany protokół. Dystrybucja oraz dzielenie informacji przez szpitale, banki, szkoły, uniwersytety bez żadnych dodatkowych pośredników. To wszystko opisuje co potrafi południowo koreański projekt – ICON. Zapraszam do publikacji na jego temat.

Czytaj dalej